niedziela, 1 grudnia 2013

Cos naprawde wartosciowego

Nie wiem jakich uzyc slow. Rany - serio. To mi sie nie dzieje zbyt czesto, zeby w zaniemowic (zaniepisac). No bo jak przedstawic cos co jest naprawde wartosciowe w taki sposob, zeby nie odebrac temu czemus "magii"? Nie zrobic z tego banalu?
Jezeli powiem kliknijcie w ten link : http://mateuszjazwiecki.com/ a zobaczycie najbardziej niesamowite zdjecia z Afganistanu, jakie w zyciu widzieliscie... to brzmi zle. Bo te zdjecia nie sa "niesamowite". One sa ... nie wiem... intymne(?). I nie chodzi mi o osobisty cykl autora Lost Time ale o przede wszystkim Kabul Blind School.
Moze to tylko ja, ale dla mnie te zdjecia szkoly dla niewidzacych dzieci sa prawie, ze mistyczne. I wiem jak to patetycznie brzmi. A moze po prostu to chropowate piekno mnie tak rusza? Bo mowiac szczerze przez to, ze warstwa estetyczna jest tak obezwladniajaca, ze nawet do mnie nie dociera jak waznymi miejscem jest jedyna szkola w Afganistanie w ktorej dzieci ktore nie widza moga nauczyc sie zawodu.
Nie umiem pisac o rzeczach ktore mnie zachwyacaja. Nie umiem do nich zlapac dystansu. Tak jak do tej dziewczynki z prawie ostatniego zdjecia ktora czyta braillem. Wiec nie bede pisac. Bede patrzec. 

środa, 27 listopada 2013

Nowy kawalek pisania

Wszyscy ktorzy czytaja tego bloga przez jakis juz czas nie beda zaskoczeni tym co napisalam na http://www.monoloco.pl/podroze/ekspacki-kabul-afganistan - jest o pierwszej ciezkiej zimie i o wszystkich cudnych rzeczach, ktore mialam szanse tu robic. Zapraszam do rzucenia okiem :) 

wtorek, 19 listopada 2013

Utknełam więc piszę

Eh. Co za tydzień. Jestem na "lock downie" czyli nie moge wyjść z domu. Dlaczego? Sprawa jest związana z polityką i bezpieczeństwem - generalnie, spory kaliber.  Machnęłam o tym na natemat więc nie mogę się powtarzać, proszę kliknąć tu: http://aleksandrapawlik.natemat.pl/82515,przyszlosc-afganistanu-rozstrzygnie-sie-w-czwartek i się wysztkiego dowiedzieć. 

środa, 13 listopada 2013

Bamian

No nic specjalnego - pustka po buddzie z V wieku wykonana przez Talibow. Chopiec z owcami. Facet na motocyklu. Jakies domy. Bamian, Afghanistan. 

środa, 6 listopada 2013

Slodka rutyna

Znouw zaczal wiac "wiatr zmian". Na razie nie wieje z pelna moca, ale juz czuje przez skore, ze niedlugo porwie mnie z moca huraganu i wypluje gdzies po drugiej stronie. Miejmy nadzieje, ze nie po drugiej stronie linii zycia, a po prostu po drugiej stronie zmiany. To jeden z tych nie wielu momentow, kiedy lapie sie na mysli jak bardzo doceniam kabulska rutyne w ostatnich dniach. Ma to zapewne wiele zwiazku z tym, ze mimo ze zdazaja sie stresowe sytuacje, to nie maja one mocy chwiania fundamentami mojego zaczepienia w rzeczwistosci.

Doceniam to jak bardzo ostatnio nudze sie w pracy. To bardzo ciekawe, ze tak sie dzieje, ale ostatnia zmiana tempa jest tak niesamowita, ze az brak mi slow. Wczoraj bylam nawet w stanie wyjsc z pracy po 8 godzinach!! Wczesniej pracujac w poprzek 2 projektow, teraz jestem na jednym i zdazaja mi sie momenty w pracy, zeby nie pracowac podczas przerwy na lunch. Cos niesamowitego. Ciekawe, czy tak wlasnie pracuja normalni ludzie.  

Zabawne jest to, ze moja pierwsza nie-studencka (pelny wymiar godzin) robote dostalam w Afganistanie, wiec nawet nie wiem czy to specyfika tego kraju ze tak dlugo zdarza mi sie pracowac, czy po prostu "tak jest", a moze po prostu "ja tak mam". Wiem, ze na poczatku to byla kwestia pracy po angielsku. Zupelnie czym innym jest studiowac po angielsku, a zupelnie czym innym pracowac w drugim jezyku. Nadal nie mam tempa pisania nativow, ale jest juz duzo duzo lepiej. Jestem w stanie napisac raport na piec stron w ciagu 3 godzin zbierajac materialy z 5 zrodel. Tak czy siak, wiem ze ta sytuacja sprzed 3 miesiecy, kiedy pracowalam non-stop (2 godziny na sen i do pracy) dala mi szanse duzo sie nauczyc, ale mam szczera nadzieje, ze nie bede musiala juz tego powtarzac. A gdybym musiala, to na zapas doceniam to, ze moge ponudzic sie w pracy robiac workplan i nie majac zadnych dodatkowych obowiazkow "na wczoraj".

W dodatku przyszla jesien. Kabul jest szary, zablocony i mokry. Przypomina Polske kolorem nieba w listopadzie. I to przeciez nie jest nostalgia, bo gdzie to tesknic za listopadem w Warszawie (?!) ale powietrze pachnie jak jesien/zima w gorach - co jest mile. Zaczelam nosic swetry i sztyblety, pic energetyki i cwiczyc joge - jesien, jesien. Jest super kiedy nic sie nie dzieje. Tylko ten wiatr. Wiatr przynoszacy zmiany. Zaczyna poruszac papierami na moim biurku. 

niedziela, 27 października 2013

Afganistan na zimno, Afganistan na goraco

Jak wszyscy szanowni Czytelnicy tego bloga wiedza, moje pisanie na doafgu.blogspot.com jest bardzo osobiste. Jezeli macie jednak ochote na bardziej analityczne wpisy, bardziej na powaznie to zapraszam na
aleksandrapawlik.natemat.pl.
Znajdziecie tam bardziej przekrojowe podejscie do tematow, ktore byly opisywane na biezaco na doafgu. Uzupelnione o pytania ktorych tu nie postawilam, bo pisalam - zwykle - w emocjach. Taki Afganistan na zimno wlasnie. I moze troche lepsza ortografia, bo teksty na natemat edytuje dodajac polskie znaki. Zapraszam do czytania. I do wypowiadania swojego zdania oczywiscie. Ciezko jest dyskutowac z emocjami, ale wlasnie tam na natemat staram sie podchodzic do tematu racjonalnie.

Pozdrawiam z Kabulu! 

niedziela, 13 października 2013

Osiaganie

Az ciezko uwierzyc, ze minely 2 miesiace od mojego ostatniego wpisu. Czas przelecial naprawde szybko, a byl wypelniony bardzo waznymi dla mnie wydarzeniami, ktore dzialy sie nie jako na marginesie mojego Afganskiego zycia. Otoz udalo sie - obronilam prace magisterska. Ciezko mi jeszcze w to uwierzyc. To byl wysilek z gatunku "nadludzkich" - moja praca jest bardzo wymagajaca czasowo, Kabul ogolnie jest dosc stresujacy (choc nie ostatnio - zadnych wiekszych atakow), a ja musialam napisac magisterke od nowa w ciagu miesiaca - pierwsza wesja nie znalazla uznania promotorki. Tak wiec 30 wrzesnia sie obronilam. Polecialam do Polski specjalnie po to. Bylo warto, bylo super, zakonczylam pewien etap i bardzo sie z tego ciesze, bo nie bedzie juz nade mna wisiec. A po za tym satysfakcja ze faktycznie doprowadzilam to do konca jest fenomenalna - chociaz dosc powoli do mnie dociera. Aha i obronilam sie na 5 :) Mialabym dyplom z wyroznieniem gdyby nie to, ze bronilam sie 2 lata po absolutorium. Czyli co? Teraz z prawie 2 latami w Afganistanie jestem swiezutkim absolwentem... Czuje sie z tym naprawde dobrze. To co teraz? Co robia swiezutcy absolwenci?

Wracam do pisania wiec prosze zagladac - musze nadrobic te 2 miesiace.


A na zdjeciu moj ulubiony kierowca patrzy na graffiti w bylym budynku parlamentu afganskiego Darulaman Palace, ktory zostal zniszczorny podczas civil war oraz przez Talibow.